progresja

Temat: Za co dostawaliście w skóre od rodziców ?
Lanie dostawało się u mnie za dwie rzeczy: kłamstwo i wagary. Po każdej z
takich sprawek tata brał mnie, brata czy siostrę, pytał, dlaczego to zrobiliśmy
i jeśli nie było "powodów wyższych", rozważał karę. Po czym padało pytanie w
stylu: wolisz miesięczny szlaban czy 20 pasów? (przelicznik byl taki: tydzień
szlabanu to pięć pasów). Wybierało się różnie, czasem kombinacje w stylu: dwa
tygodnie szlabanu i 10 pasów. Raz dostałam pelną porcję 20 uderzeń za pójście
na dyskotekę bez zgody rodziców. Miałam 16 lat, więc lanie było strasznym
wstydem (mniejsza o ból), ale zachowałam się jak smarkula i taką dostałam karę,
całkiem słuszną. 20 pasów było "stawką graniczną", bo to akurat tyle, by dobrze
zabolało (gruby skórzany pas, bicie przez majtki ojcowską ręką), a krzywdy nie
zrobiło.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16,14126636,14126636,Za_co_dostawaliscie_w_skore_od_rodzicow_.html



Temat: Za co dostawaliście w skóre od rodziców ?
Ja dostałam nie wiele lań w moim życiu. Dokładnie trzy, gdy miałam 12 i
13lat... Dwa razy za złe stopnie, a dokładniej za niepoinformowanie rodziców o
tym, trzecie za wagary. Moi rodzice szczególny nacisk kładli na szkołę, więc
kary za wagary i stopnie były surowe. Pamietam tekst taty, który wygłaszał
przed laniem: "Córko, nabroiłaś solidnie. Teraz otrzymasz surową karę." Po tym
moja matka szła po gruby, skórzany pas i znów ojciec: "Nalezy ci się mocne i
sprawiedliwe lanie, więc zdejmij swoje odzienie od pasa w dół." Póżniej matka
kładła mnie na krzesle, pośladkami do góry, rzecz jasna. "Głośno odliczaj, a
wtedy będę wiedział, kiedy lanie ma być skończone." Jeśli krzyczałam lub
wierciłam się, lanie zaczynało się od poczatku.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16,14126636,14126636,Za_co_dostawaliscie_w_skore_od_rodzicow_.html


Temat: W 1987 roku dostałam w szkole lanie na gołą pupe
ja tez dostalam nie raz lanie i nadal dostaje. zawsze dostaje skorzanym pasem
taty.tylrk bardzo boli i szczypie. dostaje glownie za zachowanie i nauke.dostaje
przez majtki lezac na lozku ok 10 pasow. po 3-4 zawsze zaczynam plakac bo nie
moge juz wytrzymac. lanie zawsze jest zasluzone i wiem za co dostalam
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16,82071483,82071483,W_1987_roku_dostalam_w_szkole_lanie_na_gola_pupe.html


Temat: Żona dyskryminuje córkę
To ja powiem jak to u mnie w rodzinie było. Moja matka jest właśnie taką córką.
u niej było nawet gorzej bo dochodziło do tego lanie szerokim wojskowym,
skórzanym pasem, a jej ojciec, a mój dziadek pracował od rana do wieczora i na
ogół się nie wtrącał. Moja mama nie poszła do liceum od razu po podstawówce,
rzekomo ze względu na słabe zdrowie co nie przeszkodzilo babci zaganiać jej do
wszelkich prac domowych. Synowi babcia pobłażała całe życie, całe życie go
wspierała, pomagała, także finansowo. Do mojej mamy potrafiła powiedzieć, że
zdechnie pod płotem. Zgadnijcie kto ją przygarnął jak umierała na raka?
Myślę, że to podświadoma rywalizacja, zazdrość o inną kobietę, dorastającą.
Wasze relacje muszą też być złe skoro ona faworyzuje syna. Podświadomie kobiety
widzą w synach utraconych bądź nieobecnych partnerów.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16,82519900,82519900,Zona_dyskryminuje_corke.html


Temat: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, chłosta
no tak na pewno wtedy trzeba wziąć pasewk skórzany namoczyć w wodzie i wtedy
lać coby zapamiętał .

Jak zareagujesz na sytuacje w której twoje dziecko bije inne i tłumaczenie nie
wolno nie skutkuje(i zakładam ze pasem go wcześniej nie lałaś więc przykładów
nie miał skąd czerpać po prostu drugie dziecko fajnie się krzywi). Dookoła
pełno zabawek, ale żadne odwracanie uwagi nie pomaga bo obydwoje lecą do siebie
jak dwa szarpagany?
Ach no pewnie mocno tego dziecka nie uderzył skoro tamto ciągle do niego leci
co niech się dalej ładnie bawią??
Dałam klapa i przeszłam z dzieciem do innego pomieszczenia w moim przypadku
uff potem był już spokój i nie sądze zeby jedynie i wyłącznie kara socjalna
odegrała swoją role klap był elementem mówiacym to się mamie stanowczo nie
podoba. Znacznie bardziej niż wiele innych zachowań. Uznaje że ogólnie
odniosłam pewnien sukces wychowawczy nie porażke.




Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,567,37627270,37627270,klaps_to_zbrodnia_a_jaka_kara_wiezienie_chlosta.html


Temat: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, chłosta
mkolaczynska napisała:

> no tak na pewno wtedy trzeba wziąć pasewk skórzany namoczyć w wodzie i wtedy
> lać coby zapamiętał .
>
> Jak zareagujesz na sytuacje w której twoje dziecko bije inne i tłumaczenie
nie
> wolno nie skutkuje(i zakładam ze pasem go wcześniej nie lałaś więc przykładów
> nie miał skąd czerpać po prostu drugie dziecko fajnie się krzywi). Dookoła
> pełno zabawek, ale żadne odwracanie uwagi nie pomaga bo obydwoje lecą do
siebie
>
> jak dwa szarpagany?
> Ach no pewnie mocno tego dziecka nie uderzył skoro tamto ciągle do niego leci
> co niech się dalej ładnie bawią??
> Dałam klapa i przeszłam z dzieciem do innego pomieszczenia w moim przypadku
> uff potem był już spokój i nie sądze zeby jedynie i wyłącznie kara socjalna
> odegrała swoją role klap był elementem mówiacym to się mamie stanowczo nie
> podoba. Znacznie bardziej niż wiele innych zachowań. Uznaje że ogólnie
> odniosłam pewnien sukces wychowawczy nie porażke.
>
>
>
czyli kazesz laniem za lanie
wołając "nikogo nie wolno bić"
paranoja
wybacz
kompletna paranoja



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,567,37627270,37627270,klaps_to_zbrodnia_a_jaka_kara_wiezienie_chlosta.html


Temat: Bite dzieci dwadzieścia lat później
Przeczytałam artykuł i nie wszystkie wypowiedzi pod nim. Ale ze
porusza problem szczególnie mi bliski ,pozwolę sobie się
wypowiedzieć.
Obecnie mam 35 lat i byłam w moim pojęciu katowana a nie bita przez
ojca. Można to różnie odbierać. Raz naderwał mi ucho. Bardzo
często/najczęściej dostawałam lanie skórzanym mokrym pasem z
metalową sprzączką (wojskowym)po plecach lub po pupie. Potwornie
bałam się jego ryku na mnie. Wręcz truchlałam.
A zastanowiło mnie jedno w artykule. Że dziś te bite dzieci powinny
oddać starym rodzicom. I ja mam szaloną ochotę to zrobić. Przywalić
ojcu tak, żeby się nogami nakrył (to jego cytat) bo dziś to on jest
słabszy fizycznie. Mam ochotę mu uświadomić co tak naprawdę czułam i
najważniejsze : jak to jest jak nie wiesz za co dostajesz takie
baty.
Ale wydaje mi się że nigdy nie zdobędę się na coś takiego. Ale
istnieje również inna strona tego medalu : przez te wszystkie lata
zapracował sobie na moją tylko i wyłącznie nienawiść. kiedyś jak już
zupełnie będzie zniedołężniały nie może liczyć na moją pomoc.
Absolutnie żadną. Nie mam w stosunku do niego żadnych ciepłych
uczuć. Nic. I być moze wtedy się zastanowi (albo i nie) dlaczego tak
jest. Czym sobie załużył na takie traktowanie !
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,567,90595799,90595799,Bite_dzieci_dwadziescia_lat_pozniej.html


Temat: Byłbym zerem, gdyby nie smycz
Niesamowite są Wasze "wynurzenia". Można byłoby napisac jeszcze kilka artykułów.
Ja tez byłam bita w dzieciństwie, podobnie jak mój brat. Rodzice - oboje z
wyższym wykształceniem - nie żałowali klapsów a tata - lania. Tata miał
ulubione ciapy, przywiezione z Węgier - skórzane, na korkowej podeszwie. Bolały
jak cholera. Kiedyś wpadłam na pomysł,żeby je schować (po nabrojeniu), wkurzył
się jeszcze bardziej i wlał podwójnie. Mama wrzeszczała albo biła ścierką, ale
gorsze były "zpowiadania" bicia. Wracałyśmy z przedszkola, przyznałam się,że
pękł mi balon kupiony rano (zapowiedziane było,że jak pęknie, to dostanę w
tyłek). Spytałam, czy dostanę od razu po powrocie czy późnie,nie odpowiedziała.
Po przyjściu do domu przyniosłam do pokoju pas i położyłam się na łózku
mówiąc,że wolę dostać teraz. Klapnęła mnie ze dwa razy, ale niezbyt mocno. Ja
byłam dzieckiem konsekwentnym - jak było zapowiedziane lanie, to potem się
dopominałam, bo uważałam,że na nie zasłużyłam. Mama nie miała serca mnie lać,
bo byłam taka uległa. Tata nie zważał na moją samokrytykę (?)i lał w zalezności
od humoru. Pamiętam,że często stawałam w obronie brata, bo ten uciekał,
wrzeszczał i rzucał się na wszystkie strony. Czasami obrywałam "przy okazji".

A teraz jestem 40 letnią matką i nie mogę się pochwalić niebiciem dzieci. Biłam
jak nie chciały usnąć, bo po odejściu od męża mieszkałam z rodzicamia mamie
bardzo przeszkadzało to,że jest późno a one nie śpią. Syn był grzecznym
dzieckiem, więc nie dostawał tak w tyłek jak córka. Ta, mając ok.5 lat,
oberwała kilka razy w buzię (wiem,że to karygodne, ale ja jestem szczera), bo
babcia krytykowała jej "pyskatą gębę" i nieposłuszeństwo, a ja biłam chyba dla
pokazania,że jednak panuję i góruję nad dzieckiem.
Tak było do ukończenia 8 lat przez moje młodsze dziecko. Wybuchła kampania na
rzezc maltretowanych dzieci. W reklamach filmowych zobaczyłam siebie, karmiąca
dziecko i wrzeszczącą "ja ci pokażę". Zobaczyłam potwora pastwiącego się nad
dziećmi. Wściekłam się na siebie i na matkę. Przyrzekłam sobie,że choćby matkę
szlag trafiał, to moje dzieci będa usypiały o tej porze, kiedy IM zechce się
spać, a nie wtedy, kiedy chce tego babka, że będa jadły o tych porach, kiedy
będa głodne, a nie wtedy i tyle, ile chce babcia.
Przeprowadziłam z dziećmi poważną rozmowę. Przeprosiłam za przemoc,
przyznałam,że zapomniałam na jakiś czas jak to jest być bitym dzieckiem,
obiecałam,że więcej ich nie uderzę. Minęło 7 lat, nie uderzyłam.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,521,37532612,37532612,Bylbym_zerem_gdyby_nie_smycz.html